Prolog (Rozdział I)

Walczysz z trądzikiem od wielu lat? Przeczytaj do końca posty zamieszczone poniżej! To tylko 4 rozdziały. TO NIC NIE KOSZTUJE, A JA NICZEGO TU NIE SPRZEDAJĘ. Może dzięki poznaniu mojej historii trądzik nie zrujnuje Ci młodości tak jak mi. Blog ten jest opisem mojej "drogi krzyżowej", jaką była dla mnie batalia z trądzikiem. Podczas 11 lat walki z tą wredną chorobą leczyłem się u kilkunastu dermatologów, a także u kosmetyczek, kosmetologów. Wydałem podczas tego okresu równowartość małego samochodu na wizyty, leki i kosmetyki. Przetestowałem chyba większość dostępnych na rynku preparatów, które w większości przypadków wysuszały tylko nadmiernie cerę i jeszcze bardzie zaogniały zmiany chorobowe. Leki doustne (antybiotyki) również były bezskuteczne. Kiedyś wstydziłem się wychodzić z domu. Dzisiaj pozostały mi niewielkie blizny, trochę zaskórników, czasem wyskoczy jakaś drobna krostka, ale trądzik, zmiany ropne zniknęły, cera się wygładziła. Bardzo poważny trądzik wyleczyłem praktycznie w ok. 3 miesiące.

Uwaga!!! Poniższy opis nie stanowi artykułu o charakterze medycznym, nikomu nie gwarantuje skuteczności tej metody, ani nie namawiam do niej. Opisuje jedynie jak mi udało się zakończyć koszmar trwający ok. 11 lat. Okres pełen upokorzeń, wyrzeczeń, smutku i kompleksów. Może ten artykuł uratuje Twój portfel oraz przywróci radość z młodości. Opisuje jedynie moje spostrzeżenia z 11 lat obserwacji i szukania ratunku. Nikogo nie namawiam, ale myślę, że warto poświęcić 1 miesiąc aby przetestować tą metodę, która zresztą jest coraz powszechniej opisywana w internecie. A więc do sedna sprawy...

Walka (Rozdział II)

Moj trądzik zaczął się ok. 17 roku życia. Trądzik rozwijał się błyskawicznie. Ogarnął policzki, szyje, czoło, plecy. Twarz pokryła się ogromnymi ciemnymi "ropniakami", gojącymi się bardzo długo. Eksperymenty wielu dermatologów, wielomiesięczne kuracje antybiotykowe, naświetlania, zabiegi czyszczące u kosmetologa i kosmetyczek  przynosiły najczęściej taki sam skutek - znikomy albo wręcz żadny. Moja twarz doszła do takiego stanu, że modliłem się żeby nadszedł weekend, żebym nie musiał iść do szkoły, mógł spokojnie zaszyć się w domu.  Każdy kto miał bardziej poważny trądzik, wie jak bardzo wpływa to na samoocenę, zmniejszenie pewności siebie, kontakty damsko - męskie, myśli... a także na finanse, gdyż bezradny i zrozpaczony człowiek chwyta się każdej deski ratunku, aby sobie pomóc, niejednokrotnie padając ofiarą naciągaczy...

W ciągu 11 lat bezustannie szukałem ratunku dla mojej twarzy, a także prowadziłem obserwacje, szukając podstaw mojej choroby. Przeczytałem masę publikacji, ślepo zawierzałem kolejnym lekarzom, którzy wypisywali mi tony leków. Moja twarz wyglądała jak "spalona" od nadmiaru medykamentów, a ja otrzymywałem kolejne recepty. Nie będę wymieniał tu nazw leków, które przyjmowałem, ponieważ byłby to cały alfabet, ponadto nie chcę tu przytaczać zastrzeżonych marek handlowych. Każdy kto leczył trądzik wie, że leki przeciwtrądzikowe do tanich nie należą. Kosmetyki pielęgnacyjne również.  Rodzice próbowali mi wytłumaczyć, żebym ograniczył ilość leków, bo całkowicie zniszczę skórę. Wybuchałem wówczas złością, gdyż podważali zalecenia dermatologów. Po wielu latach bezsilności postanowiłem odstawić wszystkie leki, przestałem odwiedzać dermatologów, godząc się z faktem przegranej walki. Optymizmem napawały mnie tylko pieniądze, które od tego czasu pozostawały w moim portfelu. 

Byłem przekonany, że odstawienie leków pogorszy mój stan, jednak ku mojemu zdziwieniu zmiany  skórne goiły się o wiele szybciej niż dotychczas (nie jątrzyły się tak długo) i trochę zbladły, dzięki czemu nie wyglądałem już tak odrażająco. Zacząłem myć twarz tylko wodą z kranu (chłodną), po każdym spłukaniu twarzy myjąc ręce mydłem, aby nie dotykać twarzy ponownie  "tłustymi" rękoma. Odstawienie kosmetyków myjących do twarzy zmniejszyło minimalnie przetłuszczanie skóry, ale i jej wysuszenie, więc dzięki temu skóra nie złuszczała się już tak bardzo, nie piekła i nie swędziała... Niestety nowe pryszcze wychodziły nadal...

Wiele publikacji naukowych mówi, że dieta nie ma bezpośredniego wpływu na trądzik. Ponieważ do tej pory wypróbowałem chyba wszelkich dostępnych metod (również tych ludowych), postanowiłem spróbować z dietą. Przeszukując internet natrafiłem na wiele opinii mówiących o wpływie jedzenia pieczywa, produktów zbożowych na cerę. Podchodziłem do tego sceptycznie, jednak nie miałem już nic do stracenia. Rozpocząłem dietę...

Dieta (Rozdział III)

Nie będę się tu wymądrzał, ponieważ nie jestem ani lekarzem, ani naukowcem. Spróbuję wysnuć tu teorię (być może niezasadną i niepotwierdzoną naukowo) i opisać ją na "chłopski rozum". U wielu osób, gluten (zawarty m.in. w pszenicy), w wyniku nieprawidłowej reakcji immunologicznej uszkadza kosmki w jelitach, powoduje zaburzenia trawienia oraz nieprawidłowe wchłanianie wartości odżywczych pokarmów. Prowadzi to do szeregu dolegliwości w następstwie. Pieczywo zanurzone w wodzie zachowuje się jak "klejowa papka". W naszych jelitach może więc zalegać ("zaklejać je") powodując powstawanie grzybów, prowadząc do procesów gnilnych. Ponadto każdorazowe spożycie węglowodanów prowadzi do skoków insuliny, wpływając na gospodarkę hormonalną (a więc jedną z przyczyn trądziku). Zaobserwowałem m.in., że w dniach gdy restrykcyjnie przestrzegałem spożywania posiłków o niskim indeksie glikemicznym, przetłuszczanie twarzy zmniejszało się radykalnie. W przypadku mleka, ludzki organizm często nie trawi laktozy w nim zawartej. Żadne dorosłe zwierze w przyrodzie nie spożywa już mleka, co dowodzi, że nie jest ono niezbędne w odżywianiu. Wiem, że brzmi to wszystko naiwnie, ja też tak uważałem... do czasu. Efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Rodzice, którzy stwierdzili na początku, że chyba zwariowałem, teraz nie mogą wyjść z podziwu i nie krytykują już mojego sposobu odżywiania.
Rozpocząłem dietę bezglutenową (chociaż tak naprawdę w praktyce całkowite wyeliminowanie glutenu jest niemal niemożliwe, gdyż jest on zawarty niemal w większości produktów przetwarzanych w zakładach spożywczych) oraz niskowęglowodanową. A więc zacząłem od najprostszego. Wyłączyłem chleb i wszelkie pochodne zbóż (płatki owsiane, makarony, ciasta, itd.) z diety. Na wszelki wypadek, wyłączyłem z diety również mleko i jego przetwory (gdyż jest to również częsty alergen). Początki są koszmarne. Pieczywo, daje poczucie sytości (wypełnia żołądek). Z początku jego wyeliminowanie jest bardzo ciężkie, wiąże się z ciągłym poczuciem głodu oraz spadkiem wagi w początkowym okresie. Ponadto z jadłospisu ubywa nam masa innych pokarmów i smakołyków, które stanowiły dotychczas źródło szybkiego posiłku. Można sobie jednak z tym poradzić. Wystarczy silna wola i chęć wyleczenia cery.
Zacząłem jeść w większej ilości mięsa, ryby, jaja, warzywa oraz produkty bezglutenowe (zwracając jednak uwagę, żeby miały raczej niski indeks glikemiczny, czyli nie powodowały raptownych skoków insuliny). Dietę moją można więc nazwać bezglutenową + bezmleczną + białkową + węglowodanową (niski indeks glikemiczny). Czy jest do końca bezpieczna? Myślę, że przede wszystkim musi być bardzo zróżnicowana. Monotonia może doprowadzić pewnie do awitaminozy. Na wszelki wypadek lepiej mieć kontakt z dietetykiem. Ja stosuję ją już dość długo (jem nawet od czasu do czasu słodycze) i czuję się raczej dobrze. Staram się pić również duże ilości wody. Problem spadku masy ciała przestał mnie raczej dotyczyć, trochę ćwiczę na siłowni, ważę 78kg przy wzroście 185cm. Nie zapominajmy, że nasi przodkowie nie jedli chleba, a jedynie to co upolowali lub znaleźli w lesie :).
Pierwsze efekty poprawy zauważyłem już po około 3 tygodniach. Zmiany zaczęły się goić, a co najważniejsze, nowe głębokie i długo gojące się cysty ropne przestały się pojawiać. Twarz wygładzała się z miesiąca na miesiąc, a po około 3,5 miesiąca w moim sercu zaczęła gościć radość i poczucie ulgi. Moja twarz nadal nie jest idealna (mam trochę zaskórników), czasem pojawi się pojedyncza drobna krostka, ale znika równie szybko jak się pojawi. Nie wydaję grosza na leki, kosmetyki do twarzy, golę się tylko maszynką elektryczną. W moim życiu wydarzył się zdecydowanie cud. Wydarzył się dzięki kilu osobom, które podzieliły się w internecie tą teorią, której od wielu miesięcy jestem zagorzałym zwolennikiem. Dzielę się swoimi doświadczeniami, mając nadzieję, że może komuś zaoszczędzę dramatu, przez który sam przeszedłem...
Nie twierdzę, że metoda ta jest skuteczna w przypadku każdej postaci trądziku, jednak gdy inne metody zawodzą... myślę, że warto spróbować, choćby jeden miesiąc. U mnie zaczęło się poprawiać już po kilku tygodniach :)

Epilog (Rozdział IV)

To już ostatni rozdział. Wyleczyłem trądzik, nie wydając grosza na lekarzy, leki i kosmetyki. Nie będę snuł teorii spiskowych, jakich wiele można znaleźć w internecie. Przemysł farmaceutyczny to wielki biznes. Lek można sprzedać za ogromne pieniądze. Dieta jest za darmo. Być może dlatego, tak powszechnie szerzona jest opinia o braku wpływu diety na trądzik? Nie zapominajmy, że wiele badań jest finansowanych przez koncerny farmaceutyczne. W ich interesie nie jest, aby wynaleziono naturalny sposób na trądzik. Natrafiłem kiedyś na wnioski z badań naukowych (nie przypomnę sobie teraz kto za nimi stał), z których wynikało, że w społeczeństwach w odległych zakątkach świata, w których nie spożywano przetworzonej żywności, w tym chleba - problem trądziku praktycznie nie występował. Mój trądzik zaczął się w okresie dojrzewania, kiedy to chodziłem wiecznie głodny i "zapychałem" się kanapkami. A więc może u niektórych jednostek, faktycznie ma to istotny wpływ? Człowiek uprawia zboża pewnie od kilku tysięcy lat... wysoko przetwarza żywność jeszcze krócej. Wcześniej jadł to co upolował lub znalazł. Może układ trawienny człowieka nie nadążył z ewolucją... a u niektórych osób objawia się to w taki sposób. Tymbardziej, że rośliny zbożowe są często modyfikowane genetycznie, aby były bardziej wydajne i odporne na choroby oraz szkodniki. Pszenice zaczęto uprawiać na masową skalę, aby łatwo i tanio wyżywić miliony ludzi... Nie zapominajmy, że organizm człowieka to jeden mechanizm, w którym zachwianie jednej funkcji prowadzi do upośledzania innych...

PODSUMOWUJĄC:

PODSTAWOWE:
+ DIETA BEZGLUTENOWA
+ DIETA BEZMLECZNA
+ DIETA O NISKIM INDEKSIE GLIKEMICZNYM

DODATKOWE:
+ PIĆ WIĘCEJ WODY MINERALNEJ LUB ŹRÓDLANEJ
+ ZERO CHEMII DO TWARZY (TYLKO CHŁODNA WODA)
+ ZERO LEKÓW I ANTYBIOTYKÓW
+ ZERO ALKOHOLU I NIKOTYNY
+ CIERPLIWOŚĆ (min. 3 m-ce, gdy skóra się oczyszczała, obserwowałem w początkowej fazie pogorszenie)
_____________________________________________________________
= MOJA "SZYBKA" WYGRANA Z BARDZO POWAŻNYM TRĄDZIKIEM :)



BARDZO PROSZĘ OSOBY STOSUJĄCE TĄ METODĘ O DOPISYWANIE KOMENTARZY TUTAJ. JEŻELI RÓWNIEŻ UWAŻASZ, ŻE METODA JEST SKUTECZNA, POWIODŁO CI SIĘ DZIĘKI NIEJ BĄDŹ CHCESZ DOCENIĆ MÓJ CZAS JAKI POŚWIĘCIŁEM NA STWORZENIE TEGO BLOGA - UMIEŚĆ PROSZĘ LINKA DO TEJ STRONY GDZIEKOLWIEK (np. blog, forum, facebook). BYĆ MOŻE KOMUŚ TO TAKŻE POMOŻE... JEŚLI WALCZYCIE JUŻ Z TRĄDZIKIEM WIELE LAT, NIE TRAĆCIE NADZIEI. WIERZE, ŻE WAM TEŻ SIĘ UDA :) POZDRAWIAM!


Jesli macie do mnie jakieś pytania, uwagi - proszę o wiadomości na maila: jwuxw@jadamspam.pl . W wolnej chwili postaram się odpowiedzieć.

Zobacz jeszcze komentarze poniżej. Dodaj coś od siebie...
Z uwagi na rosnącą liczbę komentarzy, pogrupowane zostały one dodatkowo na osobnych podstronach archiwum.