Walka (Rozdział II)

Moj trądzik zaczął się ok. 17 roku życia. Trądzik rozwijał się błyskawicznie. Ogarnął policzki, szyje, czoło, plecy. Twarz pokryła się ogromnymi ciemnymi "ropniakami", gojącymi się bardzo długo. Eksperymenty wielu dermatologów, wielomiesięczne kuracje antybiotykowe, naświetlania, zabiegi czyszczące u kosmetologa i kosmetyczek  przynosiły najczęściej taki sam skutek - znikomy albo wręcz żadny. Moja twarz doszła do takiego stanu, że modliłem się żeby nadszedł weekend, żebym nie musiał iść do szkoły, mógł spokojnie zaszyć się w domu.  Każdy kto miał bardziej poważny trądzik, wie jak bardzo wpływa to na samoocenę, zmniejszenie pewności siebie, kontakty damsko - męskie, myśli... a także na finanse, gdyż bezradny i zrozpaczony człowiek chwyta się każdej deski ratunku, aby sobie pomóc, niejednokrotnie padając ofiarą naciągaczy...

W ciągu 11 lat bezustannie szukałem ratunku dla mojej twarzy, a także prowadziłem obserwacje, szukając podstaw mojej choroby. Przeczytałem masę publikacji, ślepo zawierzałem kolejnym lekarzom, którzy wypisywali mi tony leków. Moja twarz wyglądała jak "spalona" od nadmiaru medykamentów, a ja otrzymywałem kolejne recepty. Nie będę wymieniał tu nazw leków, które przyjmowałem, ponieważ byłby to cały alfabet, ponadto nie chcę tu przytaczać zastrzeżonych marek handlowych. Każdy kto leczył trądzik wie, że leki przeciwtrądzikowe do tanich nie należą. Kosmetyki pielęgnacyjne również. Rodzice próbowali mi wytłumaczyć, żebym ograniczył ilość leków, bo całkowicie zniszczę skórę i zdrowie. Wybuchałem wówczas złością, gdyż podważali zalecenia dermatologów. Po wielu latach bezsilności postanowiłem odstawić wszystkie leki, przestałem odwiedzać dermatologów, godząc się z faktem przegranej walki. Optymizmem napawały mnie tylko pieniądze, które od tego czasu pozostawały w moim portfelu. 

Byłem przekonany, że odstawienie leków pogorszy mój stan, jednak ku mojemu zdziwieniu zmiany  skórne goiły się o wiele szybciej niż dotychczas (nie jątrzyły się tak długo) i trochę zbladły, dzięki czemu nie wyglądałem już tak odrażająco. Zacząłem myć twarz tylko wodą z kranu (chłodną), po każdym spłukaniu twarzy myjąc ręce mydłem, aby nie dotykać twarzy ponownie  "tłustymi" rękoma. Odstawienie kosmetyków myjących do twarzy zmniejszyło minimalnie przetłuszczanie skóry, ale i jej wysuszenie, więc dzięki temu skóra nie złuszczała się już tak bardzo, nie piekła i nie swędziała... Niestety nowe pryszcze wychodziły nadal...

Wiele publikacji naukowych mówi, że dieta nie ma bezpośredniego wpływu na trądzik. Ponieważ do tej pory wypróbowałem chyba wszelkich dostępnych metod (również tych ludowych), postanowiłem spróbować z dietą. Przeszukując internet natrafiłem na wiele opinii mówiących o wpływie jedzenia pieczywa, produktów zbożowych na cerę. Podchodziłem do tego sceptycznie, jednak nie miałem już nic do stracenia. Rozpocząłem dietę...

9 komentarzy:

Tomek pisze...

Mój poprzedni komentarz się nie wyświetlił wiec próbuję ponownie!

Przeczytałem Twoje opisy i czuję jakbym czytał o sobie. Przez 5 lat szkoły średniej i na pierwszym roku akademickim walczyłem z trądzikiem, odwiedzałem dermatologów którzy przepisywali mi antybiotyki nie wspominając o diecie i byłem załamany.

Na studiach pod koniec pierwszego roku wpadła mi w ręce publikacja "Jak żyć długo i zdrowo" profesora Michała Tombaka. Zrozumiałem wówczas, że jakość mojego życia zależy od tego co jem i piję. Odstawiłem napoje gazowane oraz słodkie soki z kartoników. Zacząłem stosować zasadę nie zapijania do jedzenia (płyny piję kilka minut przed posiłkiem lub godzinę po nim), unikam produktów z białym cukrem i konserwantami, zastąpiłem białe pieczywo chlebem razowym itp. Długo mógłbym opisywać zmianę moich nawyków żywieniowych oraz stylu życia. Jeśli jestes zainteresowany to zapraszam Cię na mój blog:

www.biegpozdrowie.blogspot.com

Na zakończenie dodam, że dbam o swoje zdrowie od 4 lat, pokonałem trądzik, problemy trawienne i wiele innych dolegliwości. Odstawiłem leki, nawet witaminy z apteki i o dziwo żyję i nie choruję, nie przeziębiam się, a mój układ odpornościowy ze słabeusza stał się Herkulesem - żadne sezonowe choroby mnie nie ruszają.

Zgadzam się z Tobą w kwestii koncernów farmaceutycznych, które manipulują masami i wmawiają, że bez leków nie nie można żyć. Ja jestem najlepszym przykładem tego, że życie bez leków jest możliwe ba jest o wiele lepsze od życia ludzi kupujących w aptece worek tabletek!

Pozdrawiam :)

P.s. dodałem Cię do linków na moim blogu

Anonimowy pisze...

Stary moj prbolem polegał na tym samym co prawda walcze z tradzikiem 2 lata i do twojego mi daleko ;d Ale wcale nie jest tak różowo a raczej było :) Stosowałem tak jak ty wiele kosmetykow itp. nic nie pomagało .Zaczełem diete warzywa owoce wiesz o czym mówie , do tego zaczęłem pić herbate z bratka rewelacyjna !!! + przemywałem twarz woda tak jak ty ,ale dodatkowo naparem z bratka / rumianku .Efekty -Po 2miechach walki z trądzikiem widze kolosalne efekty pryszcze ktore miałem na plecach itp zmniejsyły się o 85% zostały jeszcze blizny ,które schodza powoli :) (Sorka za błedy )

Magdalena Błaszczyk pisze...

Dzięki za ten blog.
Jestem matka 17latka.
Walczymy z trądzikiem już 4 lata.... Był przez pół
roku antybiotyk. Miesiąc po odstawieniu nawrót.
Teraz były do kwietnia izoteki( przez cały rok- biedna wątroba..). Teraz październik i na twarzy od tygodnia przybywa cyst i pryszczy...
Mowię od dawna dieta dieta dieta.... Nie prochy.
Ale mój 17latek nie chce...
Bez mleka i pieczywa nie da się żyć , a jak twarz poorana to gada o samobójstwie...
Mam nadzieję, że jak przeczyta ten blog to coś dotrze...
Pozdrawiam.
Magdalena

trioxil pisze...

według mnie dieta odgrywa kluczową rolę, ba! jest bodaj najważniejszym elementem walki z trądzikiem, bo przecież wpływa na wszystko. Owszem bez dobrego oczyszczania twarzy i łagodzenia już istniejących stanów zapalnych obejść sie nie można, ale jedynie zmieniając nawyki dietetyczne zyskujemy porządne podstawy do pozbycia się trądziku

Anonimowy pisze...

Mam 31 lat i problem z tradzikiem od jakis 17 lat!! Od jakiegos roku jest fatalnie, bo wczesniej bralam tabletki antykoncepcyjne i jakos nie bylo tak tragicznie. Jednak po ich odstawieniu problem sie nasil i ostatnio szukam wszystkiego. Od roku chodze do prywatnego dermatologa na peeling chemiczny, stosuje rowniez przepisane na recepte masci, z wiatamina A i peroxiben, czyli typowe antybiotyki na pryszcze. Wczesniej bralam doustnie atybiotyk Proderma, rowniez bez zadnej poprawy. Po przeczytaniu twojego postu poczulam, ze moze to to czego mi brakuje. Od jutra zaczynam! Mam nadzieje, ze mi pomoze. Od tygodnia nie pije mleka i zauwazylam mniejszy wysyp wiec moze to wlasnie gluten i mleko to moj problem. Dziekuje za rade. odezwe sie po miesiacu.Monika

goska pisze...

U mnie też klasyka, pierwszy okres pierwszy pryszcz. W sumie walka z trądzikiem zajęła mi 13 lat. Zastosowane terapie w kolejności: kosmetyki i leki bez recepty, leki na receptę, antybiotyki, pigułki antykoncepcyjne, retinoidy (3 roczne terapie). Kilku najlepszych lekarzy w mieście, wydana kupa kasy, zryta psychika, poczucie własnej wartości, zniszczona wątroba, itd. Chyba nie muszę mówić, że efekty zerowe!! poprawa na chwilę albo i wcale. Cudem 4 lata temu zapoznałam się z tematem diet, leczeniem niekonwencjonalnym i itp. Cały wpływ jedzenia na zdrowie wydał mi się bardzo logiczny i z miejsca zaczęłam przygotowania do głodówki (2 tygodnie) i sam post (6 dni zupełnie bez jedzenia). Po 6 dniach nie miałam pryszczy!! coś co nie udało się specjalistom przez 13 lat mnie wyszło po tygodniu!! To tak w skrócie bo głodówka ma całą listę korzyści zdrowotnych. Jest nadzieja dla pryszczatych ale dla lekarzy to oznacza koniec biznesu...

Anonimowy pisze...

Cyt.:"zmiany skórne goiły się o wiele szybciej niż dotychczas (nie jączyły się tak długo)"

Świetny artykuł jednak popraw w nim błąd. Nie ma słowa "jączy". Mówi się "jątrzyć", "zmiany skórne nie jątrzyły się"

Pozdrawiam serdecznie :)

Anonimowy pisze...

Cześć, chcę podnieść na duchu wszystkich, którzy myślą, że nie ma już nadziei na pozbycie się tego świństwa! Ja po wielu latach (mam 26) bezskutecznej walki z trądzikiem poddałam się. Jednak 4 miesiące temu przyjaciółka zasugerowała mi, żeby spróbować odstawić gluten. Podchodziłam do tego bardzo sceptycznie, ale postanowiłam spróbować. W końcu co mi szkodzi! Więc od początku:
Najpierw wyeliminowałam gluten. Po miesiącu wydawało mi się, że widzę jakby poprawę, ale nie byłam pewna. Postanowiłam odstawić również kawę, mięso i nabiał - od 3 miesięcy jestem więc na diecie bezglutenowej i wegańskiej z tym wyjątkiem, że jem ryby. W związku z tym, że moja dieta opiera się na warzywach i rybach, jem tylko naturalne, NIEPRZETWORZONE produkty BEZ KONSERWANTÓW. Moja skóra jakby regularnie jest coraz ładniejsza, zdarzają mi się jeszcze pryszcze, ale są mniejsze, szybciej schodzą i zostawiają mniejsze ślady. Zauważyłam natomiast dużą poprawę struktury skóry - jest gładsza, nie wydziela tyle łoju, na nosie i wokół nosa na policzkach mam mniejsze pory i mniej zaskórników. Nie potrafię opisać dokładnie na czym polega różnica, ale skóra jest wyraźnie ładniejsza, po prostu gładsza. Od jakiś 3 tyg odstawiłam też czarną herbatę i piję tylko herbatę z pokrzywy, dodatkowo od 3 dni robię maseczki z kozieradki i wydaje mi się, że ona bardzo wygładza, łagodzi i powoduje, że ewentualne pryszcze wyraźnie się zmniejszają. Staram się być obiektywna, wiec podchodzę do wszystkiego z dystansem, żeby widzieć to, co jest faktycznie a nie to, co bardzo pragnę zobaczyć. I tu przytoczę Wam historię na potwierdzenie tego, że poprawa naprawdę jest: Odwiedziła mnie dziś w pracy moja szefowa. Rzadko ją widuję, ok raz na 2 miesiące i nasze stosunki są czysto służbowe, więc nie ma ona pojęcia o mojej diecie i nigdy nie rozmawiałam z nią o mojej cerze. Przyjechała popatrzyła na mnie i powiedziała, że bardzo poprawiła mi się cera!!! Byłam w szoku, bo skoro obca osoba nagle mówi coś takiego to musi oznaczać, że obiektywnie jest poprawa! Bardzo się z tego cieszę bo w ciągu tych 4 miesięcy nieraz chciałam się poddać twierdząc, że to nie ma sensu i że tylko wmawiam sobie, że widzę efekty. Teraz wiem, że te wszystkie wyrzeczenia mają sens, że warto kontynuować dietę. Bardzo chciałam się z Wami tym podzielić, żebyście nie tracili nadziei. Być może komuś z Was wyleczenie zajmie więcej czasu, może będziecie musieli modyfikować swoje diety, ale warto próbować!! Nie napiszę, że wyleczyłam się całkiem, ale dzięki temu co dzisiaj usłyszałam wiem, że teraz będę walczyć nadal i będzie mi to przychodzić dużo łatwiej. Przez ostatnie 4 miesiące było mi naprawdę ciężko, miałam 3 tyg w ciągu których było gorzej niż przed dietą i przez ten czas byłam w takim dołku że straciłam totalnie chęć do wszystkiego i poważnie rozważałam wizytę u psychiatry. Dlatego ta obiektywna opinia od całkowicie niewtajemniczonej osoby jest dla mnie tak ważna i chciałam się tym podzielić, bo być może ktoś jest w krytycznej sytuacji w której ja byłam parę tygodni temu. Nie poddawajcie się!! Życzę Wam z całego serca by się udało!!
a teraz podsumuję dla porządku moją dietę
- bez glutenu
- bez mięsa
- bez nabiału
- bez bez konserwantów (podejrzewam że w moim przypadku to jest najważniejsze)
- bez kawy i czarnej herbaty ( tez b. ważne u mnie)
- bez warzyw typu pomidory i ogórki bo zimą na pewno nie są naturalne
- bez selera
+ orzechy i bakalie (co do orzechów nie jestem pewna, jeszcze muszę sprawdzić, ale trzeba na nie uważać)
+ herbata z pokrzywy
+ maseczka/ tonik z kozieradki
+ do mycia twarzy używam mydła Dermaglin z zieloną glinką z Rossmana i myję pod bieżącą woda ( ale zamierzam sprawdzić jak to będzie, gdy zacznę myć np. termalną albo destylowaną zamiast kranówki - ta podobno tez może szkodzić, ale nie wyobrażam sobie nie umyć twarzy wodą po całym dniu...)...
ok, to chyba tyle. Jeszcze raz życzę Wam powodzenia:)

Anonimowy pisze...

jak mam kawę odstawić to już wole umrzeć :-(((

lidka
ps. Walczę 12 lat. Na karku 33. Po izo. Kilka kalk wygranych. Wojna przegrana :-(

Prześlij komentarz

Napisz kilka słów o swoim trądziku. Podziel się doświadczeniami.